Rozdział II
Rozdział I: Początki
Działo się to dawno, dawno temu... w latach pięćdziesiątych minionego dwudziestego wieku, gdy na żyznych polach kujawskich, na północ od Janikowa, na polach wsi Ostrowo, na wschodnim brzegu Jeziora Pakoskiego, decyzją ówczesnych władz państwowych zaczął powstawać duży zakład chemiczny:
Zakłady Sodowe w budowie - na pierwszym planie zbiornik
i budynki solanki oczyszczonej, dalej portiernia - nieco w lewo budynek stołówki i na horyzoncie: Jezioro Pakoskie.
Tu z kolei mamy widok z balkonu budynku zakładowej straży pożarnej,
z przeciwnego kierunku niż zdjęcie poprzednie.
Na pierwszym planie portiernia zakładowa, potem soda surowa, budynek kalcynacji i elektrociepłownia.
Na budowę tą - z bliższej i dalszej okolicy, z całej Polski a także spoza jej granic, ściągali młodzi i starsi ludzie, bądź to oddelegowani przez specjalistyczne biura projektów i zakłady chemiczne, bądź z nakazu pracy, bądź z myślą o założeniu domu i rodziny. Ale, jak wszystkim wiadomo „nie samym chlebem żyje człowiek”, więc po godzinach pracy co bardziej energiczni i spragnieni wrażeń budowniczowie zakładów sodowych, zaczęli się rozglądać za godziwą rozrywką. Niejako siłą faktów zwrócili uwagę na leżące w bliskim sąsiedztwie Zakładów - Jezioro Pakoskie.
Oto kolejny obiekt budowanych zakładów - tym razem budynek stołówki, dalej zabudowania wsi Ostrowo i droga do pompowni zakładowej nad jeziorem. Jak nietrudno zauważyć Jezioro Pakoskie leży rzeczywiście w pobliżu Zakładów Sodowych i jest doskonale widoczne z prawie każdego, wyższego punktu budowy.
Widok na jezioro i budujące się Janikowo od strony zachodniej.
Na dalszym planie po lewej zakłady sodowe a po prawej budowa osiedla.
Piękny duży akwen o powierzchni przeszło 830 ha, rozciągający się na długości ok. 16 km z północy na południe, przedzielony nasypem kolejowym na dwie wyraźne części: północną i południową (zwaną Jeziorem Trląg), doskonale nadający się do uprawiania żeglarstwa, wyposażony gęsto w miejsca do odbioru i transportu buraków, tzw. „bolwergi”, które można było wykorzystać jako wygodne przystanie, a przede wszystkim posiadający naturalne połączenie poprzez Kanał Notecki ze szlakiem wodnym całej Polski - szybko przyciągnął uwagę przybyszy.
Zanim doszło do powstania pierwszego klubu wodnego przy Janikowskich Zakładach Sodowych w budowie - protoplasty dzisiejszego „Kormorana”, w latach 1953 - 1956 pod opieką i przy pomocy Rady Zakładowej i Dyrekcji na wodach jeziora uprawiano już rekreację czynną na różne sposoby. Pływano na kajakach, łodziach wiosłowych i wiosłowo - żaglowych czy wreszcie na „prawdziwej” omedze.
Na razie nieśmiało, na wiosłach, ale już niedługo...
Zbudowany w zakładach bączek wiosłowo - żaglowy,
póki co bez napędu głównego, ale ster i otwór pod maszt już jest !!
(przy wiosłach Ryszard Mischke - na wakacjach u Taty w Janikowie)
A tutaj już ta sama łódka, ale pod żaglem. Zwracają uwagę wiosła cały czas w dulkach,
gotowe do użycia w przypadku zaniku wiatru.
Nie obeszło się oczywiście bez prób i eksperymentów motorowych. Na wodzie motorówka zbudowana przez Pana Bernarda Głowickiego, który swe zainteresowania odziedziczył po ojcu (z Kruszwicy).
Wraz z zakładami Bydgoska Budowlanka budowała równolegle całe późniejsze zaplecze janikowskich żeglarzy.
Pierwsze pomosty też były ich dziełem. Siatka odgradza część ogólnodostępną od części sprzętowej. W tle - na bojach bączki wiosłowe i wiosłowo - żaglowe.
Poniżej odbitka 2 stron tekstu z opracowania A. Dekańskiego pt. Trzydziestolecie Janikowskich Zakładów Sodowych: 1957 - 1987
Urodziny pierwszego kormorana
WYCIĽG Z AKTU URODZENIA PIERWSZEGO KLUBU WODNEGO "KORMORAN"
ODBITKA STRONY Z KRONIKI JANIKOWSKICH ZAKŁADÓW SODOWYCH
Kierownikiem Klubu Wodnego „Kormoran” był inż. Stanisław Królak, pracownik Działu Inwestycji, a jego członkami bądź sympatykami koledzy: Wawronowicz, M. Kubiak, E. Wesołowski, Z. Śmierzchalski, B. Kuźniacki, M. Pawlik, Cz. Giluń, z Dyrektorem Panem Leonem Mischke na czele. Była to tak zwana stara gwardia, złożona z ludzi oddelegowanych do budowy zakładów, często mająca już jakiś kontakt z wodą i uprawnienia żeglarskie. Ich to staraniom i zapobiegliwości Dyrekcji JZS zawdzięczać należy, iż w momencie późniejszej rejestracji klub dysponował już dość znaczną bazą sprzętową eksploatowaną na wodzie od lat 1953-54,m.in. wyżej wspomniane: łodzie wiosłowe i wiosłowo - żaglowe, bączki, kajaki z żaglem i bez, czy pierwsze żaglówki.
Zdjęcie - symbol: w tle nowo wybudowane Zakłady Sodowe, a na pierwszym planie ich budowniczowie, już jako amatorzy wody, wiatru i żagla.
Oto dalsze warianty tego samego uzależnienia. A swoją drogą jak niewiele się przez ten miniony czas zmieniło: woda, wiatr, żagiel, dziewczyna, gitara - czy współczesnemu żeglarzowi potrzeba coś więcej ???
To już bardziej ambitne próby zmierzenia się z żywiołem. Łódka jest już „jak się należy”, z grotem, fokiem, mieczem itp. Zwróćcie uwagę na rozwiązanie steru widoczne przy jednostce powyżej!
Powyżej Ryszard Mischke na „prawdziwej” omedze. Po bączkach i pierwszych żaglówkach przyszedł czas na łódkę z prawdziwego zdarzenia - drewnianą omegę, konstrukcji Juliusza Sieradzkiego. Łódki takie, a właściwie ich plastikowi następcy pływają po naszych akwenach po dzień dzisiejszy.
Prawda, że ładna ??
Š Kż Kormoran Janikowo
Rozdział II